Menu
Lifestyle / Travel

Jaki sylwester, taki cały rok?

Sylwester i Nowy Rok to dla mnie zwykle czas wakacji. Zaraz po świętach zaczynałam pakowanie letnich rzeczy – sukienki, bikini i klapki. Bo „świat jest książką a Ci, którzy nie podróżują czytają tylko jedną stronę” Mawia się, że jaki Sylwester taki cały Nowy Rok. Dlatego też w ten dzień wszyscy jemy smaczne potrawy i celebrujemy nowe. Dla niektórych Sylwester to magiczny dzień, dla mnie magiczny jest Nowy Rok. W przesądy nie wierzę, ale Nowy Rok zwiastuje coś nowego, coś innego i to właśnie jest w nim ciekawe. Przenieśmy się na chwilę do innego świata, tego bez „coronavirus” a dokładnie…

3 lata wstecz!

31.12.2018 godzina 6:00 rano – lecimy do „krainy uśmiechu” czyli do Tajlandii. Sylwester spędzamy w samolocie gdzieś nad Azją a Nowy Rok w Bangkoku. 

Czy wiecie, że Tajlandia jest jedynym krajem w południowo-wschodniej Azji, który nigdy nie był europejską kolonią? Tajlandia znana jest uroczych i uśmiechniętych mieszkańców, majestatycznych wapiennych skał, dziewiczych plaż i malowniczego wybrzeża oraz tajskiej kuchni. 

Lekko zmęczone, do tego jetlag ale co tam, Bangkok czeka. Jak już pewnie się domyślacie Bangkok to miasto, które wciąga prawie tak jak w pewnym filmie. Wciąga w dosłownym tego słowa znaczeniu. W dzień w miarę puste, za to z wieczora ożywa i tętni życiem do białego rana. I to jakim życiem.

Dla mnie kuchnia azjatycka należy do najsmaczniejszych i najzdrowszych na świecie. Uliczne jedzenie w Bangkoku, to coś, co koniecznie trzeba skosztować. Najlepsze uliczne jedzenie zawsze sprawi, że zapragniesz więcej i więcej. Znajdziesz tu nieograniczone w produkty menu z opcjami wegetariańskimi i nie-wegetariańskimi. Oznacza to, że każda osoba dostaje to, czego chce w wyjątkowo przystępnej cenie. Street Food przyciąga nie tylko smakiem potraw, ale także tym ulicznym klimatem.

Potem była Kambodża na 3 dni a następnie dwie tajskie wyspy – KoLanta i Kon Ghai już dla plaży i relaksu. 

2 lata wstecz!

30.12.2019 – wylot w kolejną podróż życia – Tajlandia, Malezja, Filipiny i Singapur – łącznie 25.000 km i cztery etapy podróży. Sylwester na Phuket w Tajlandii. To był mój pierwszy w życiu sylwester na plaży. I wiecie co? To był czad! Ciepło, pod nogami piasek i fajerwerki.

Jedzenie uliczne w Phuket jest fajne, tanie i jest to świetny sposób na poznanie prostego prawdziwego tajskiego jedzenia. Ale jest tu również wiele polecanych w różnych przewodnikach restauracji wartych odwiedzenia. We wszystkich produktem wiodącym były świeże owoce morza. Uwielbiam owoce morza, więc nie miałam nic przeciwko temu, aby najadać się nimi do syta. Poszukując informacji na temat kuchni natknąłem się na ten interesujący artykuł, w którym opisano kuchnię Phuket jako fuzję wpływów kulinarnych – https://grantourismotravels.com/phuket-cuisine/ Według szefa kuchni urodzonego w Phuket, wpływ na to miała głównie chińska kuchnia Hokkien, a następnie muzułmanie z Indii i Malezji. To wyjaśnia potrawy takie jak Khanom Jeen, Roti czyli pancake oraz curry z kurczaka. 

Spędziłyśmy tu kilka dni. Był Sylwester na plaży, w Nowy Rok była plaża, była stolica kraju i inne wycieczki. To był świetny początek tej przygody. Nie zapomnimy jednak huraganu, który nadciągał wtedy nad Phuket i Indonezję. Pamiętam jak pisaliście do mnie z Polski a u nas było spokojnie. 

Rok temu!

30.12.2019 – wylot na Zanzibar czyli na rajską wyspę. Szerokie, białe plaże, ciepła, turkusowa woda oceanu i cień palm. To świat, w którym każdego dnia świeci słońce. To świat, w którym życie człowieka regulują tylko przypływy i odpływy oceanu. A wszystko to w zgodzie z fazami księżyca, płynnie i harmonijnie. 

Naszą podróż podzieliłyśmy na trzy etapy – zwiedzanie – odpoczynek i odpoczynek. Etap I – Stone Town czyli kamienne miasto – kręte uliczki niczym labirynt i niesamowita mieszanka kultur, stylów architektonicznych, obyczajów i smaków. Prawdopodobnie w tym mieście urodził się geniusz muzyki, Fredy Mercury! 

Sylwestra spędziłyśmy na dachu budynku w barze, a Nowy Rok zwiedzając miasto i plantację przypraw. Noworoczny lunch zjadłyśmy w dżungli – było to niezwykłe przeżycie i do tego mega smaczne.

Etap II to Matemwe – niewielka miejscowość w północno zachodniej części wyspy. Kilometry białego piasku obmywane raz po raz turkusową falą. Etap III to Jambiani – tu ocean w ciągu kilku godzin cofa się aż po horyzont, odsłaniając podwodne farmy alg. Ten niesamowity obraz dopełniają zbierające je lokalne kobiety ubrane w kolorowe kanga. 

Świeże owoce prosto z drzewa,  świeże owoce morza i ryby prosto z wody. Bo według zasady im krótsza droga na talerz, tym produkt jest zdrowszy! Kuchnia Zanzibaru potrafi zachwycić! To przede wszystkim wszelkie odmiany owoców morza- barakudy, pyszne tuńczyki, krewetki, homary. Ja tu chyba jeszcze wrócę. 

Ten rok spędziłyśmy w Polsce, ale wcale nie było gorzej. Było tylko inaczej. Odzwyczaiłyśmy się od tak spędzanego Sylwestra. Za to trunki były zacne bo Champagne lał się strumieniami. Do śniadania w Nowy Rok Bellini i to jest właśnie życie. Życzę Wam i sobie Happy New Year 2021!

“Uśmiech jest zaraźliwy, więc przebywając wśród uśmiechniętych ludzi, sami się śmiejemy”.

No Comments

    Leave a Reply