Menu
Food / Travel

Il dolce far niente

bo słodko jest czasem nic nie robić!

Naszym kolejnym przystankiem podczas zwiedzania Apulii było Polignano a Mare. To niewyobrażalnie piękne miasteczko zbudowane na jaskiniach morskich jest obowiązkowym punktem przy zwiedzaniu Apulii. Znajduje się tu bowiem najsłynniejsza plaża regionu – Lama Monachile Beach. Plaża jest kamienista, ale za to pięknie wciśnięta między klify, na których wznosi się miasto. Woda jest tu przezroczysta. To zdecydowanie najczęściej fotografowane miejsce na wybrzeżu Bari. 

Niestety ogrom plażowiczów odstraszył nas. Nie byłoby gdzie się wcisnąć, a w sumie to chyba i dobrze, bo jednak w czasach pandemii lepiej unikać tak zatłoczonych miejsc. 

Nie tylko plaża jest tu jednak, znajdziemy tu całe całe mnóstwo urokliwych uliczek, imponujące klify oraz most Ponte Lama Monachile, z którego rozciąga się niesamowity widok na wspomnianą plażę. Przez znajdującą się nieopodal bramę wchodzimy w zabytkową cześć miasta – Centro Storico. Tu urzekają nas romantyczne, wąskie uliczki, niebanalne schody, okiennice czy wielkie donice wystawione przed wejściem do mieszkań. 

To właśnie w Polignano znajduje się słynna restauracja w skale Grotta Palazzesse. Nie wybrałyśmy się tam jednak. Miejsce z pięknym widokiem, ale czy z dobrym jedzeniem?

Znalazłyśmy fajne miejsce – Ristorante Trattoria Della Nonna. Weszłyśmy tuż przed zamknięciem – około 15:00 – w ogródku było jeszcze dużo ludzi więc nie było problemu. 

Co zamówiłyśmy tym razem? oczywiście różowe wino – Maiana  od Leone de Castris – pisałam o nim na Instagramie. Grillowana ośmiornica, frittura misto mare i sałatka z karczochami.

To był bardzo fajnie spędzony czas, aż żal było z tego miasteczka wyjeżdżać. Włochy mają to coś w czym można się zakochać. I chyba się zakochałam 🙂

No Comments

    Leave a Reply